wtorek, 25 czerwca 2013

Zaganiamy myśli

Wpisik będzie odganiający myśli okołoporodowe, bo nadal jesteśmy w dwupaku. Co prawda dzisiaj zrobiło się chłodniej, ale nadal stopy, łydki i palce u rąk mam bardzo spuchnięte. Wczoraj to wręcz miałam łzy w oczach z tego powodu. Jak klęczałam to czułam jak mi brakuje skóry :P.

Pochwalę się jaki nowy nabytek mam w domu,  a właściwie w ogródku. Jak wiecie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kompletu ogrodowego z Ikea. Mebelki świetnie się spisują. Leżanka jest okupowana przez wszystkich. Każdy ma ochotę się na niej wyciągnąć w słoneczny dzień. Niestety po południu ogród jest cały w słońcu, a po wycięciu przez sąsiadów starej, dużej wierzby nie ma prawie nic cienia. Musimy czekać, aż słońce odpowiednio się ustawi. Postanowiliśmy naprawić ten fakt zakupem parasola. Wybraliśmy model na jednej, przechylonej nodze. Chciałam Wam zrobić zdjęcie rozłożonego, ale wczoraj nie zdążyłam, a dzisiaj leje, więc będę posiłkowała się zdjęciami naszego modelu z internetu.

Niestety nie znalazłam konkretnie naszego, ale podobny jest do tego

Źródło

Mam nadzieję, że spełni swoje zadanie i da nam w to lato trochę cienia :).


Dzisiaj wizyta u pana doktora KTG i wyjątkowo mam masę pytań. Między innymi chciałabym poznać opinie na temat znieczulenia ZO, gazu rozweselającego, porodu w wannie i inne takie tam :P. Ooo, a może któraś z Was ma już jakieś doświadczenie w tych tematach ;)?

22 komentarze:

  1. Ja siłami natury i na żywca ;)O znieczuleniu itp.rzeczach w ogóle nie myślałam. Myślę, że do przeżycia, ale po kilku godzinach masz już dosyć, bo opadasz z sił

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej jestem młodą położną, jeśli chciałabyś podpytać o coś to napisz do mnie maila, chętnie podzielę się swoją wiedzą z porodówki :) ania.7@vp.pl
    Przy okazji też jestem w ciąży, więc w wolnym czasie bardzo chętnie czytam blogi dziewczyn dzielących się swoimi obserwacjami i przeżyciami z ciąży, ja dopiero 9 tc. Pozdrawiam ;) Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę taakiego parasola! A co do znieczuleń itp to jest jeszcze słynny poród w hipnozie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Parasol świetny:0 Ja dałam radę bez znieczulenia, da się przeżyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja urodziłam bez znieczulenia także nic o tym nie wiem, bo nie rozważałam takiej opcji ;) Myślę, że jeżeli nic się nie dzieje to nie trzeba wpakowywać w siebie znieczulenia, wiadomo boleć będzie, ale da się przeżyć;)

    A parasol świetny;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam wywoływany poród oksytocyną, więc doznania miałam mocniejsze. Przy tym nie wolno mi było podać nic przeciwbólowego, skoro wywoływany. Tak mi powiedzieli. Dostałam dopiero jak było już 10 cm rozwarcia - paracetamol w kroplówce. Zaproponowano mi również gaz rozweselający, ale ja nie chciałam, bo po nim podobno częstym skutkiem ubocznym jest ból głowy, a czasami zdarzają się nawet wymioty jak się za dużo nawdycha. Z tym, że nie wiadomo dla kogo to jest już za dużo. Niby jest instrukcja jak podawać, ale to każdy organizm reaguje inaczej, a ja byłam tak wymęczona porodem, że wolałam uniknąć atrakcji z wymiotami. Znieczulenia zewnątrzoponowego w szpitalu w którym rodziłam nie było, położne mówiły, że kiedyś było, ale kosztowało 400 zł i mało osób się na nie decydowało. Ja miałam okropne bóle krzyżowe i jeśli będę rodziła jeszcze raz, to tym razem rozważniej wybiorę szpital, bo z tego byłam średnio zadowolona. Dowiedz się dokładnie w szpitalu, w którym chcesz rodzić jakie mają standardy opieki okołoporodowej, znieczulenia itp. Bo może się okazać, że coś co jest dla ciebie bardzo istotne to oni nie zapewniają. Niby jest to rozporządzenie na temat opieki okołoporodowej, ale to można sobie między bajki włożyć, lepiej zapytać wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientowałam to właśnie to wszystko co chcę, co mnie interesuje jest zapewniane w szpitalu :)

      Usuń
    2. Aha, tak mi się przypomniało jeszcze. Zapytaj czy na porodówce możesz coś jeść i pić, bo czasami nie pozwalają w ogóle. A jak poród postępuje powoli i wszystko idzie według planu, to wiadomo, że trzeba coś zjeść, żeby mieć siłę rodzić, a z powietrza to trudno :D

      Usuń
  7. ja rodziłam z oxy i żadnego znieczulenia nie było. Ale nawet nie brałam takiej opcji pod uwagę, w sumie sama nie wiem dlaczego :P w każdym razie ciężko było, ale przetrwałam... Popytaj o różne opcje i może znajdziesz coś w "sam raz" dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam jedynie gaz rozweselający.
    Upierdliwe to jest, bo trzeba się nauczyć odpowiednio oddychać.
    Czy mi pomógł, tak na prawdę nie wiem, bo i tak okropnie bolało.
    Przy następnym porodzie też będę o gaz prosić.

    A bólu to się chyba nie da uniknąć. No chyba, że ZO ale ja bym się bała, że mi coś uszkodzą i nie będę mogła chodzić, czy coś. To tylko takie moje.

    W każdym bądź razie, dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jestem ciekawa właśnie jak z tym gazem :)

      Usuń
    2. Tak mi sie przypomniało, możliwe, że moje odczucia po gazie były słabsze, bo miałam podana oxy ze względu na wcześniejsze odejście wód i brak skurczy :)

      Usuń
  9. córkę w zzo, ale nie polecam
    syna w euforii i milości, którą polecam:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super słowa :D bardzo mi się podobaja :D

      Usuń
  10. Ja miałam 2 w 1 czyli sn i cc , poród wcale nie jest taki straszny, bez znieczulenia próbowałam rodzić naturalnie przez 15 godzin i da się przeżyć!:-) Dasz radę:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie rozważam znieczulenia, chcę postawić na naturalne sposoby łagodzenia bólu. Na dostępność zzo wątpię, a o Dolarganie nie chcę nawet słyszeć - zbyt duże skutki uboczne, nie będę dziecku dodatkowych przygód fundować.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...