środa, 24 czerwca 2015

Zapalenie spojówek w ciąży

Seria nieszczęść trwa. O tym, że pogoda, która jest za oknem jest wynikiem moich fanaberii pisałam wczoraj. Muszę się zastanowić jak rozwiązać sprawę zakupów sandałów w przyszłym roku, żeby nie zafundować nam ponownie takiej zimnoty. W zeszłym tygodniu Łukasza spotkało jeszcze zapalenie gardła, więc atrakcji mieliśmy co nie miara. Jednak na tym nie zakończę serii niefortunnych zdarzeń. Od poniedziałku jestem "szczęśliwą" właścicielką zapalenia spojówek.



O tym  jaką radość wywołuje jakiekolwiek schorzenie w ciąży nie muszę nikomu mówić. Ten błogosławiony stan to przede wszystkim strach przed wszystkimi lekami, które można wziąć. Co jednak jeśli wygląda się jak Kwazimowo?! Na dodatek nie jest to nawet przenośnia, ale zacznijmy od początku.

Na całe szczęście krople, które stosowane są w oku mają działanie miejscowe i nie przenikają do krwiobiegu. Dzięki temu nie ma co się stresować przed stosowaniem zalecanych miejscowo "specyfików". Nawet we wczesnej ciąży leczenie tego typu dolegliwości nie powinno być szkodliwe. Ufff!

Zaczęło się świądem i lekkim bólem lewego oka. Nawet mnie to nie zaniepokoiło, bo jak przystało na alergika, tego typu sprawy to chleb powszedni. Problem stał się kiedy rano nie mogłam otworzyć oka, bo było tak zaropiałe. Myślę sobie za chwilę minie. Guzik prawda! Do tego przyszedł obrzęk i kompletna masakra. Lekarz diagnozę postawił szybko zapalenie spojówek. No to pięknie - teraz czekać tylko kiedy złapie drugie oko. No i złapało - wczoraj wieczorem. Jedno oko wygląda już jakby było na swoim miejscu, ale jest lekko zaczerwienione. Drugie za to to Pan Bulwa, który chciałby iść na spacer.

W taki oto magiczny sposób wylądowaliśmy uziemieni w domu. Nie dość, że pogoda nie zachęca, bo zimno, wieje i mokro, to jeszcze matka nie może wychodzić. O tym jak bardzo ten fakt cieszy Łukasza nie muszę pisać. Mam nadzieję, że przejdzie jak najszybciej, bo inaczej wyląduję w wariatkowie, a tam pewnie WiFi nie mają :/.


P.S. Pozwolicie, że nie będę się dzieliła zdjęciami jak wyglądam, bo nie jest to apetyczny widok.

2 komentarze:

  1. Zapalenie spojówek to moja zmora już od dzieciństwa... Niestety ponoć tak jest, że jak się raz złapie to lubi się powtarzać. Nawet mój Bąbelek niedawno przechodził i to dopiero była jazda... Polecam dużo wypoczywać w ciemnych miejscach, mi to zawsze pomagało. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super artykuł, podtrzymał mnie na duchu, tez jestem w ciąży i przytrafilo mi sie to świństwo! Dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...