Aż trudno mi uwierzyć, że Łukasz jest już taki duży. Niedawno jeszcze siedział w brzuszku i jadł to co mama. Teraz też je to co mama, tylko w mlecznej postaci. Ma już 4 miesiące, więc pomalutku pora rozeznać się w innych jedzonkach. Po kilku krótkich rozmowach Łukasz wybrał, że jako pierwsze spróbuje marchew. Skoro menu ustalone, zastawa gotowa, nie pozostaje nic innego jak skosztować smakołyków :D.
Jak widać na załączonych obrazkach akcja pod tytułem "marchewka" przeszła całkiem owocnie. Owocnie - biorąc pod uwagę efekt zaskoczenia na buzi Łukasza oraz skuteczność farbowania na kolor marchewkowy. Pierwsze wrażenia synka nie były zbyt kolorowe, ale nie zraził się tylko chciał jeszcze. Marchewka nie spowodowała płaczu, więc jesteśmy dobrej myśli :).
Jako bonus tzw. fotka z rąsi ;)