Banalnie powiem, że nie wiem kiedy to zleciało. W niedzielę minęło dokładnie pół roku od czasu kiedy Łukasz pojawił się na świecie. Kiedy patrzę na zdjęcia to widzę upływ czasu, ale tylko i wyłącznie tam, bo tak to mam wrażenie jakby nic się nie zmieniało - a jest zupełnie inaczej.
Podsumowując pół roku:
- siedzi sam
- zaczyna podróże po całym pokoju (dupsko już podnosi jeszcze musi zrozumieć, że ręce do przodu ;))
- zębów brak
- zasypia o 20, a budzi się o 6
- uwielbia podsłuchiwać jak dorośli rozmawiają
- nie boi się obcych, idzie do wszystkich na ręce i do wszystkich się uśmiecha
- wszystko co do tej pory mu dawałam do jedzenia smakowało mu
- śmieszy go mlaskanie
- przekłada sobie smoczek z rączki do rączki i ogląda
- wszystko co jest w zasięgu ręki jest jego
A oto dowód na wszechobecny uśmiech :)

