Gość w dom Bóg w dom - i to święta prawda.
Od wyjścia ze szpitala odwiedziło nas mnóstwo osób. Łukasz poznaje ciocie i wujków, a także kuzynostwo. Jest nam ogromnie miło, że tyle osób chce zobaczyć nasz mały skarb. Postanowiłam wszystkich gości zapisywać w książeczce Łukasza. Za kilka lat będzie dokładnie wiedział kto go odwiedził. Dzisiaj przyjeżdża do nas kolejna ciocia z wujkiem. Radość ogromna. Na szczęście dzisiaj pogoda również zelżała, więc jest nam przyjemniej.
Od jutra będę miała problem z internetem. Umowa z dostawcą, z którego oferty do tej pory korzystaliśmy kończy się, a nowa umowa jest w trakcie przygotowywania. Obiecuję w miarę możliwości pisać, ale będzie to znacznie utrudnione.
środa, 31 lipca 2013
wtorek, 30 lipca 2013
Ciężkie dwa dni
Mamy lipiec, dokładnie końcówkę lipca. Miesiąc jak najbardziej letni, więc nikogo nie powinny dziwić wysokie temperatury. Mimo wszystko w niedzielę temperatura była wyjątkowo wysoka, a do tego straszna duchota. Poniedziałek wcale nie był lżejszy, a wręcz wydaje się, że było jeszcze gorzej. Dorośli mają problem, żeby poradzić sobie z taką temperaturą, a co dopiero 2 tygodniowe maluchy. Łukasz przez te dwa dni dał czadu. Nerwy w ciągu dnia miał ogromne. W niedzielę udało mu się przespać około godzinki w południe, żeby później zasnąć dopiero tuż przed kąpielą koło 18. Noc już była spokojna. Za to w poniedziałek rozpoczęliśmy bardzo złym humorem. Nie pomagała nawet jazda wózkiem. Łukasz na wszystko był na NIE. Nawet pierś, która do tej pory była lekarstwem na wszelkie zło tego świata - nie pomagała. Po 10 minutach ssania synek zaczynał płakać, wtedy zmiana stron i sytuacja znowu się powtarzała. Prawie cały dzień przeleżałam przystawiając go do piersi. Zasnął na jakieś dwie godziny około 14, a później dopiero koło 23. To nie był ciągły płacz, tylko poprzerywany czuwaniem z oczami jak pięć złotych.
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie spokojniejszy. Trzymajcie kciuki ;)
Edit: Zdj nie jest zrobione w upały tylko chwilę po wyjściu ze szpitala ;) nie ubieram Łukasza w długi rękaw i nie okrywam kocykiem w taką pogodę :)
Edit: Zdj nie jest zrobione w upały tylko chwilę po wyjściu ze szpitala ;) nie ubieram Łukasza w długi rękaw i nie okrywam kocykiem w taką pogodę :)
poniedziałek, 29 lipca 2013
Paczka od MAM
Jakiś czas temu dostaliśmy prezenty od firmy MAM. Przyszedł czas na zaprezentowanie naszych giftów szerszej publiczności
Zdecydowałam się na
Kolorystyka jak najbardziej chłopięca. Pierwsze wrażenia po otwarciu paczki i obejrzeniu prezentów są bardzo dobre. Teraz pora na testowanie, a po testowaniu na pewno damy znać o efektach :).
niedziela, 28 lipca 2013
Walka z temperaturą
Dzisiaj krótko. Wczoraj mieliśmy smutną uroczystość rodzinną, dlatego tak jakoś nie miałam czasu na komputer. Dzisiaj za to walczymy z temperaturą i zmęczeniem. Wczoraj Łukasz prawie cały dzień przespał, więc musiał odkuć się w nocy na rodzicach. Teraz też nie jest lekko. Coś do snu się nie garnie... a na zewnątrz 40 stopni ... padamy :)
S
Stópki na zewnątrz i się chłodzimy :).
piątek, 26 lipca 2013
Niespodzianka goni niespodziankę
Kolejny poranek pełen niespodzianek. Kurier ponownie zadzwonił do drzwi. Ciągle spodziewamy się paczki, która dojść nie może. Okazało się jednak, że tej przesyłki się nie spodziewaliśmy. Otwieram paczkę, a tam cudowny pieluchowy tort z prezentami :D.
Torcik pieluchowy jest wzbogacony w gadżety. Po prostu rewelacja. Wujkowie Łukasza są cudowni :).
Dziękujemy z całego z serca :D.
Torcik pieluchowy jest wzbogacony w gadżety. Po prostu rewelacja. Wujkowie Łukasza są cudowni :).
Dziękujemy z całego z serca :D.
czwartek, 25 lipca 2013
Pierwsza wizyta u lekarza
Dzisiaj z Łukaszem mieliśmy pierwszą wizytę u pediatry. Synek rano, po serii kilku śniadań postanowił uciąć sobie drzemkę. Pech chciał, że drzemka nałożyła się z godziną wizyty. Na szczęście udało nam się przebrać Łukiego przed wyjściem, a nawet zaserwować niewielki lunch. Droga do pani doktor była spokojna, przed wejściem również spokój, problem rozpoczął się przy rozbieraniu Łukasza do ważenie. Afera była niesamowita. Takiego płaczu jeszcze z mężem nie słyszeliśmy. To nie był alarm o jedzenie, o spanie, czy też o pełną pieluchę. Takiego nieszczęścia jeszcze nie słyszałam. Myślę, że mały był najzwyczajniej w świecie przestraszony. Reszta wizyty przeszła pomyślnie przybieramy, osłuchowo wszystko dobrze. Dzisiaj też zarejestrowałam Łukasza na wizytę u ortopedy. Termin 3 sierpnia. A tak oto prezentował się nasz skarb przed wizytą - jeszcze w humorze ;)
środa, 24 lipca 2013
Pierwsza paczka synka
Ci, którzy obserwują bloga na pewno wiedzą, że Łukasz urodził się w rodzinie kibiców piłkarskich. Do tego nie jeden raz z mamą, w brzuchu był na meczu. Tyle tytułem wstępu ;).
Dzisiaj rano zadzwonił do nas kurier. Czekamy na przesyłkę, ale nie myśleliśmy, że przyjdzie już dzisiaj. Okazało się, że to nie oczekiwana przez nas paczka. Co dziwne zaadresowana była do pana ... Łukasza :).
W domu poruszenie. Nikt nic nie zamawiałam, nikt nic nie wie. Otwieramy paczkę, a tam ... starter młodego kibica.
No i oczywiście koziołek na logu Lecha Poznań musiał być - obowiązkowo! Dodam jeszcze, że body na plecach ma nazwisko Łukasza - wiadomo z numerem 1.
Dzisiejszy poranek przyniósł nam super niespodziankę. Chwilę zastanawialiśmy się kto jest sprawcą takich przyjemności i nagle olśnienie - Dziękujemy Wujku :D - Super prezent :)
Dzisiaj rano zadzwonił do nas kurier. Czekamy na przesyłkę, ale nie myśleliśmy, że przyjdzie już dzisiaj. Okazało się, że to nie oczekiwana przez nas paczka. Co dziwne zaadresowana była do pana ... Łukasza :).
W domu poruszenie. Nikt nic nie zamawiałam, nikt nic nie wie. Otwieramy paczkę, a tam ... starter młodego kibica.
No i oczywiście koziołek na logu Lecha Poznań musiał być - obowiązkowo! Dodam jeszcze, że body na plecach ma nazwisko Łukasza - wiadomo z numerem 1.
Dzisiejszy poranek przyniósł nam super niespodziankę. Chwilę zastanawialiśmy się kto jest sprawcą takich przyjemności i nagle olśnienie - Dziękujemy Wujku :D - Super prezent :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












