Czego się nie robi dla dziecka. Kiedy tylko pojawi się "ten Człowiek", który składa się z kombinacji naszych mamowych i tatowych chromosomów X, a czasami Y, często pojawiają się pierwsze deklaracje. Chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, żeby miały niezapomniane chwile, wakacje, niespotykane zabawki i najlepsze rzeczy. Każdy z nas stawia sobie coś za punkt honoru. Dzisiaj opowiem o tym, jaki punkt honoru postawił sobie mój mąż.
Ci co znają mojego ślubnego wiedzą jaki z niego majsterkowicz. Ma swoje centrum dowodzenia, gdzie pełno śrubek, kabli i przyrządów, które Bóg jeden raczy wiedzieć do czego są. Właśnie w takiej atmosferze powstaje nowy projekt Męża. Postawił za swój cel renowacje starej kolejki. Marzy mu się, żeby w te Święta pod choinką jeździła kolejka. Oczywiście nie jest to jednorazowa atrakcja. Od tych Świąt sytuacja miałaby się powtarzać co roku.
Do wigilii pozostał tydzień, więc praca wre. Mąż zaszył się w warsztacie i "tworzy". Udało mi się podpatrzeć jak wygląda sytuacja, a oto sprawozdanie ;).
Dowiedziałam się, że trzeba naprawić zasilacz, wymienić transformator, silnik w lokomotywie, wyczyścić tory - ogólnie pracy co niemiara. Trzymam kciuki, żeby się udało :), bo już widzę oczami wyobraźni choinkę, a pod nią pędzące wagony. Normalnie filmowo :D.
wtorek, 17 grudnia 2013
Dietetyk o ..
Dzisiaj gościnnie na blogu wpis pani dietetyk dotyczący wprowadzania posiłków stałych niemowlętom. Temat u nas na topie, więc czytamy, czytamy :)
Dlaczego moment wyboru wprowadzenia pierwszych posiłków
stałych przypada na okres, gdy nasz bobas ma około pół roku? Do tego momentu
podstawowym i jedynym pokarmem dla malucha powinno być – jeśli nie ma
przeciwwskazań ani ze strony matki ani ze strony dziecka – mleko matki. Po 6
miesiącach pokarm kobiecy traci swoją wartość odżywczą, dlatego w tym momencie
konieczne jest uzupełnianie diety posiłkami dodatkowymi.
Od czego zaczynamy? Posiłki z „baru mlecznego u mamy” dalej
serwujemy dziecku na jego żądanie, a jadłospis wzbogacamy o zupki / przeciery
jarzynowe z dodatkiem kaszy mannej – według najnowszych zaleceń gluten w diecie
dziecka pojawia się już po pół roku życia malucha, jednak jest to tylko dodatek
– do podanej wyżej zupki sypiemy niecałą łyżeczkę na 100 ml dania. Co ważne
wywar na zupkę nie jest wywarem mięsnym, nie obciążamy przewodu pokarmowego ciężkimi
wywarami mięsnymi, esencjonalnymi. Zupkę lub przecier gotujemy z takich jarzyn
jak ziemniak, marchewka, dynia, później brokuł. Ważnym aspektem dań dla malucha
jest ich wzbogacanie o wysokiej jakości tłuszcz tj. masło, olej roślinny, oliwa
z oliwek. Nie ma potrzeby ograniczenia podaży tłuszczu w diecie ;)
Jeśli chodzi o łączeni produktów to zaczynamy od „papek” jednoskładnikowych, aby zapoznać dziecko ze smakiem i kolejno istnieje możliwość ich łączenia. Posiłki stałe podajemy łyżeczką, ciągle obserwując reakcję dziecka, na początku będą to małe porcje i z czasem będą się zwiększać. Ważne jest aby nie podawać posiłków dziecku na siłę, żeby nie wytworzyć negatywnych odruchów ani wspomnień związanych z jedzeniem. Kiedy podawać posiłki uzupełniające? Możemy spróbować podać po karmieniu piersią, ale jeśli nasz maluch odmawia jedzenia lub próbowania to kolejność odwracamy.
Ogólne zasady kuchni dla malucha to: jest to kuchnia
lekkostrawna, co oznacza, że wykluczamy ciężkie produkty smażone, duszone,
pieczone, produkty wzdymające – kapustne, rośliny strączkowe, posiłki podajemy
pachnące, kolorowe, nieprzyprawione – przyprawy z początku nie będą nam
potrzebne
Schemat żywienia po 6-ciu miesiącach:
§
Okres od 7 – 9 miesięcy = nasze dziecko jest już
starsze, a co za tym idzie rozszerzamy gammę podawanych produktów, dalej pierś
podajemy na żądanie, nowe produkty wprowadzamy pojedynczo obserwując reakcję na
posiłek. Wraz ze wzrostem dziecko posiada większe zapotrzebowanie na składniki
odżywcze. Zupkę wzbogacamy o chude mięso gotowane z indyka, kurczaka,
cielęciny, królika lub chudej wieprzowiny. Co drugi dzień do posiłków dodajemy
½ żółtka jaja kurzego, soki i przeciery owocowe bez dodatku cukru
§
10 miesięcy = do diety wprowadzamy niewielkie
ilości pieczywa, sucharków, biszkoptów; obiadek z dwóch dań: zupka z kaszką
glutenową, warzywa z gotowanym mięsem, konsystencja warzyw / owoców i mięsa
powinna stymulować gryzienie, soki i przeciery owocowe
§
11 miesięcy = produkty glutenowe jak sucharki,
biszkopty, pieczywo łączymy z produktami mlecznymi – twarożkiem, jogurtem,
kefirem podawane kilka razy w tygodniu – staramy się wybierać produkty bez
konserwantów, z ograniczeniem cukrów, jajo całe podajemy 3-4 razy w tygodniu,
obiad dwudaniowy – dodatkiem do warzyw i mięsa może być ryż lub ziemniaki
7 miesięcy :
ü
Krem z brokułów
ü
Zupa jarzynowa z gotowanymi pulpetami mięsnymi
ü
Indyk z jabłkiem i kleikiem ryżowym
ü
Pieczone jabłko
ü
Zupa jarzynowa z ½ żółtka jaja kurzego
ü
Wszelkie kleiki i kaszki glutenowe bądź
bezglutenowe
ü
Przecierowe soki owocowe lub przeciery owocowe w
ilości nie większej niż 150 g dziennie
ü
Łosoś z dynią i cukinią
ü
Zupa z brukselki
ü
Kasza jaglana
ü
Zupa kalafiorowa z ½ żółtka jaja kurzego
8 miesięcy:
ü
Kisiel
ü
Mus dyniowo – morelowy
ü
Mus jabłkowo – morelowy
10 miesięcy:
ü
Pilaw marchewkowy
ü
Grzanki z awokado
ü
Zupa kukurydziana
ü
Ryż z jabłkami
ü
Zupa szpinakowa z mięsem
ü
Ciasteczka ze szpinaku
11 miesięcy:
ü
Krem z pomidorów
ü
Krem ze szparagów
ü
Gulasz
ü
Rosół z indyka z kaszką manną
ü
Zupa z fasolki szparagowej
ü
Placki z kaszy gryczanej
ü
Pomidorowa z ryżem i kurczakiem
ü
Placki twarogowe z bananem
ü
Kuskus z zieloną fasolką szparagową
ü
Jajko sadzone na parze / jajecznica na parze /
jajo gotowane w całości
Smacznej, kolorowej i pełnej pomysłów kuchni dla malucha
życzy
dietetyk
Ada Fiedorowicz J
piątek, 13 grudnia 2013
Testujemy
Jakiś czas temu otrzymałam od firmy MAM niekapek. Do tej pory czekał on na swój czas, bo Łukasz był za mały. Nadszedł czas, że możemy go wykorzystać. Od dziś zaczynamy niekapakową przygodę ;). Trzymajcie kciuki :).
A już nie długo pełny test ;).
czwartek, 12 grudnia 2013
Warzywa - uśmiech!
Dzisiaj do akcji warzywo dołączy akcja owoc! Wtedy to już będzie się buzia cieszyć :)
P.S. Dzisiejsze 5 miesięcy uczcimy jabłuszkiem :)
wtorek, 10 grudnia 2013
O uzależnieniu
- Cześć jestem Martyna jestem uzależniona.
- Cześć Martyna!
Tak mogłoby się zaczynać spotkanie kobiet, które są uzależniona. Pytanie o jakiej przypadłości mówię. Już tłumaczę.
Ponad rok temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Pamiętam dokładnie ten dzień, a dokładnie poranek. Piątek. 9. listopada. Od tamtej chwili nic nie było już takie samo, a na oczy padły klapki. Wszystko kręciło się wokół brzucha. A to pierwsza wizyta, a to kto jest w środku, ile waży itd... Aż do 12 lipca. Wtedy nastąpiło apogeum. Człowiek, który jeszcze chwilę temu był u mnie w brzuchu, wyszedł na świat - i nic innego już się nie liczyło. Te mamy, które mają swoje szczęścia już ze sobą wiedzą o czym mówię, a te które chodzą jeszcze w dwupaku - na pewno nie mogą się doczekać. Do tej pory słowa o wielkiej miłości, o tym jakim szczęściem jest dziecko są poniekąd pustymi frazesami. Dopiero to "wielkie wyjście" otwiera oczy i serce.
Myślałam, że "gorzej/lepiej" już nie będzie, że to co zaczęło się w lipcowy piątek o 19.30 będzie constansem. Minęło zaledwie 5 miesięcy, a nic już nie jest takie samo, a z każdym dniem sytuacja się pogłębia. Chwilowe wyjście z domu kończy się telefonem co dzieje się z Łukaszem. Internet nie przeglądam już w poszukiwaniu torebek, a szukam rzeczy dla Juniora. Denerwuje się, gdy cały dzień nie śpi, a ja nie mogę nic zrobić, ale kiedy zaśnie to po chwili czekam aż tylko się obudzi. Głównym tematem rozmów w domu, u znajomych, na imprezie, czy też na spacerze jest Łukasz. A on to tak..., a on to już..., a kiedy Łukasz... i tak ciągle i tak w ciąż.
Na całe szczęście nie jestem w tym sama i nie mówię teraz o tym, że cała rodzina oszalała na punkcie najmłodszego. Chodzi mi o to, że my mamy tak mamy ;). Nasze dzieci są naszym największym szczęściem, naszym sensem. Obojętnie co innego robimy, możemy spełniać się zawodowo, podróżować, spędzać czas z dala od domu, ale nasze myśli zawsze będą z nimi. I nie ma co się oszukiwać. Z czasem wcale nie będzie lżej, ale wręcz przeciwnie - tylko gorzej. Z tym, że czy w tym przypadku to na pewno znaczy gorzej ;).
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Poniedziałek
U nas dzisiaj zabieganie i pracowicie.
Albo nie ma nas w domu, albo mamy ręce pełne roboty.
Do tego jeszcze pogoda, która dobija wszystkich
(pogodozależni łączmy się)
Wybaczcie mi, ale dzisiaj tylko chwilę tu jestem
i biegnę dalej.
Zresztą co się tłumaczę -
- mamy doskonale wiedzą o czym mówię ;)
Do tego słowo "PONIEDZIAŁEK",
które wywołuje u wszystkich alergię.
- Przydałoby się ;) -
niedziela, 8 grudnia 2013
Nowy dyplom
Matka odebrała dyplom. Tym razem z drugiego kierunku, ale oczywiście syn był znowu ze mną. Czemu piszę, że znowu? Bo tytuł mgr farmacji również odbierałam z Łukaszem i to prawie dosłownie. W dwupaku maszerowaliśmy, aby odebrać gratulacje od dziekana. Śmiałam się, że toga jest idealnym ubraniem dla mnie, a niektórzy znajomi ze studiów ze zdziwieniem reagowali na to, że jestem w ciąży.
Łuki był nawet na obronie pracy licencjackiej. W połowie czerwca, tuż przed terminem, na ostatnich nogach wturlaliśmy się do sali. Byłoby, więc ogromnym niedopatrzeniem, gdyby nie był ze mną podczas dyplomatorium.
Ciekawe czy to już koniec edukacji, czy może początek ;).
Łuki był nawet na obronie pracy licencjackiej. W połowie czerwca, tuż przed terminem, na ostatnich nogach wturlaliśmy się do sali. Byłoby, więc ogromnym niedopatrzeniem, gdyby nie był ze mną podczas dyplomatorium.
Ciekawe czy to już koniec edukacji, czy może początek ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





